Przy czym ta dominacja w żaden sposób nie przekłada się na Europę. W ostatnich 5 latach kluby z Premier League zdobyły 8 europejskich/międzynarodowych troefów, tylko 2 z nich są zasługą Hiszpanów (Pep x2), tyle samo Niemców (Tuchel x2), Włochów (Maresca x2), a po jednym dorzucili Szkot i Australijczyk.
Tak więc wychodzi na to że ta hiszpańska szkoła jest dobra na ligę (masowe nabijanie punktów na słabiakach), ale już w rozgrywkach gdzie przegrywasz dwumecz - odpadasz, jest totalna przeciętność w wynikach, właściwie bez żadnej różnicy z wynikami trenerów innych nacji (których przecież w klubach z TOPu pracuje mniej).



