Bez elektrowni jądrowej dalej będziemy spalać węgiel, bo nie da się utrzymać systemu wyłącznie z OZE. Nie zmienia to faktu, że narzucony system opłat pogłębia różnice cenową w energii dla europejskiej energii w stosunku do innych potentatów. Myślę, że dałoby się problem przejścia na OZE zmienić w inny sposób niż opłatami, które się rozpływają.Kluchman pisze: ↑07 maja 2026, 13:50Nie wszystkim winduje, a na pewno nie w takim stopniu jak nam. ETS jest mechanizmem finansowania transformacji na inne źródła energii. Przecież Europa nie ma dużych i tanich w eksploatacji złóż ropy, węgla i gazu, polega na ich imporcie. Tylko Polska jest w tym wiecznie zacofana, przez 30 lat nie budując ani jednej elektrowni jądrowej i udając, że nasz najdroższy węgiel na świecie mógłby dać jakąś niezależność i konkurencyjność w jakichkolwiek okolicznościach.
Jeszcze warto sobie przypomnieć pod jakim hasłem szła cała transformacja energetyczna - Zielony Ład. Kraj przewodni UE wygasił atom, potem miał sobie stabilizować zmiany modelowe tanim gazem z Rosji. Po wybuchu wojny narracja zmieniła się na niezależność energetyczną.



