W żabkach to już w ogóle jest kryminał. Jeden pracownik na cały dzień, odpowiedzialny za wyładunek towaru, stanie na kasie, robienie parówy i niggetów. Jak chcę zapłacić gotówką to muszę wołać pracownika, który pół swojego etatu spędza na zapleczu. Przychodzi zazwyczaj ukrainka z fochem, że dlaczego kartą nie zapłacę w samoobsługowej. A jeszcze lepiej jak ukrainki stoją przed żabką, palą peta, chcesz coś kupić to oburzone, że muszą zgasić i pójść pracować.Zygmunt-1 pisze: ↑11 maja 2026, 14:41Gorzej jak jest jedna kasa normalna, a z 6 samoobsługowych działają 3, bo czasem też się to zdarza. Szukając pozytywów to w Biedronce do której chodzę (a może w każdej tak jest?) od jakiegoś czasu na kasach samoobsługowych stoi pracownik, który pomaga na bieżąco. Kiedyś ta jedna kobieta z kasy musiała schodzić![]()
Co mnie natomiast wczoraj lekko zniesmaczyło. Poszedłem do Żabki około 18:00. Ludzi sporo, ale korek przy kasie zrobił się dlatego, że jakaś kobieta odbierała paczki. Kasjerki średnio sobie radziły ze znalezieniem, ludzi do kolejki dochodziło coraz więcej. Jeszcze ktoś przyszedł z plastikami do butelkomatu, który oczywiście nie działał, bo "serwis będzie w poniedziałek". Szał [ch**]. Z jednej strony jasne, jest możliwość zamówienia paczki do Żabki to ludzie korzystają, ale z drugiej są też paczkomaty, które chyba są 1000 razy wygodniejsze dla wszystkich. A stoją praktycznie na każdym kroku. Żeby było śmieszniej to pod tą Żabką też.



