sznycel to nic innego jak nasz schabowy zwykły, tylko, że (głównie) z cielęciny. W Austrii to przecież narodowa potrawa.
Trochę też inaczej smażą, bo w mega głębokim oleju i tak, by panierka odchodziła od kotleta. U nas raczej wszyscy się starają, by nie odchodziła.
Nigdy nie widziałem by ktokolwiek na mielonego mówił sznycel.
Kostek, a bułczankę znacie? Bo to zdaje się typowo wielkopolski wynalazek. Taka kaszanka, czy Wasz krupniok, ale z dużymi kawałkami bułki w środku.



