Finał niczym mnie nie zaskoczył. Ani po PSG, ani Arsenalu nie spodziewałem się innej gry. Może komuś wydawać się to mało znaczącym faktem, ale dla PSG było to 56, a dla Arsenalu 63(!) spotkanie w sezonie. Przy niezbyt szerokiej kadrze pewne braki wyjdą wcześniej czy później, pewnie stąd taka a nie inna koncepcja nie tylko na końcówkę sezonu Premier League, ale i na Ligę Mistrzów. Paryż w lidze francuskiej też ma nieco łatwiej niż Arsenal - przeczenie temu jest niepoważne.
Koniec końców stało się to, czego większość się spodziewała.



