Dodajmy że paprykarz to nawet nie został wymyślony w Szczecinie. Uroki prlu, biedy i pływających statków do Afryki - tak się to tutaj znalazło po lekkiej modyfikacji. Swoją drogą sam paprykarz to jedno z większych gowien jakie jadłem w swoim życiu, teraz te słoikowe z dorsza czy łososia są lepsze no ale to nie jest już ten prawdziwy paprykarz.
Paszteciki spoko ale raczej na wymarciu. Zostanie nam buła z frytkami.



