Tylko trzeba to robic z glowa. Lepiej walic kilometry powoli, w wolniejszym tempie zeby nogi przyzwyczajac niz tluc na czas i przy okazji zajechac sobie kolana czy co tam.emski pisze: ↑02 cze 2026, 13:16Bieganie ma to do siebie, że w naprawdę szybkim tempie można poprawiać swoje wyniki, w szczególności na początku przygody/powrotu do sportu - tylko trzeba tłuc te kilometry. Przy w miarę regularnym trenowaniu wrócisz tu za miesiąc ze zrobioną piątką w tempie szybszym niż to powyżej.
Ostatnio mnie naszlo podobne postanowienie. W domu sie robi powoli lzej i mozna zaczac korzystac z wiekszej aktywnosci. Odkopalem swojego garmina i okazalo sie, ze ostatni raz bylem biegac w maju...2025. Waga tez sie zrobila niepokojaca, ale nie jakos tragicznie. W kazdym razie postanowienia sa dwa: polmaraton w Szczecinie zejsc ponizej 1:45 i w pazdzierniku maraton zakrecic sie w okolicach 3h 50 min. To drugie bedzie trudne do zrealizowania bo czasu duzo nie ma, a swoje trzeba przebiec. Dodatkowo problemem jest to ze chodze biegac okolo 21 wiec robic 30 km przebiezki po lesie o tej porze bedzie trudno a to stanowilo moj fundament do robienia zyciowek. Trzeba bedzie sie przestawic na wieksza liczbe treningow w postaci klasycznych podbiegow - nienawidze takich treningow gdzie zamiast swobodnego beigania nawet w trudnym terenie trzeba sie sprezac odcinkowo na tempo czy co tam, zabiera mi to caly fun, ale chyba nie bedzie innego wyjscia.
W kazdym razie jesli chcesz sie wziac na to za powaznie, to sobie pobiegaj po rownym terenie tak zeby swobodnie biegac te 10 km, a potem, jesli dobrze kojarze jesli jestes z prawego brzegu, to buty trekkingowe i wio do puszczy. Chwila moment i zlapiesz forme i tempo
W kazdym razie po roku sie zebralem i 7km po gorkach na Warszewie dalem rade przebiec truchtem - bez patrzenia na tempo bylo ok.6min/km,wczoraj juz 5:30 - pod polmaraton jestem dobrej mysli choc do zyciowki sie nie zblize pewnie.



