Serie A to dziś liga, która żyje wyłącznie swoją historią, bo gdy spojrzeć na fakty zamiast sentymentów, obraz jest brutalny, Włochy są czterokrotnymi mistrzami świata, a mimo to nie zakwalifikowały się na trzy kolejne mundiale – 2018, 2022 i 2026, stając się pierwszym byłym mistrzem świata, który nie zagrał na trzech mundialach z rzędu, nawet po rozszerzeniu turnieju do 48 drużyn.
Premier League generuje ponad 6,3 miliarda funtów przychodów rocznie, podczas gdy włoska piłka od lat narzeka na brak pieniędzy, przestarzałe stadiony i odpływ talentów, a sam prezes Serie A Luigi De Siervo przyznał, że liga straciła około 300 milionów euro rocznie i jest daleko za Anglią oraz Hiszpanią pod względem potencjału finansowego.
Najlepszym podsumowaniem obecnej pozycji włoskiego futbolu jest to, że jego największym argumentem są sukcesy sprzed 20 lat, bo kiedy kibic Serie A próbuje udowodnić wielkość swojej ligi, zawsze wraca do czasów, gdy grali tam Ronaldo, Zidane, Kaká, Maldini czy Del Piero, a nie do tego, co dzieje się dzisiaj
Włoskie kluby coraz częściej pełnią rolę przystanku dla piłkarzy, którzy po jednym lub dwóch dobrych sezonach uciekają do Premier League, gdzie są większe pieniądze, lepsza infrastruktura i większa ekspozycja medialna, a sama Serie A od lat nie jest już pierwszym wyborem dla największych gwiazd świata
Tak, Włochy nadal są wysoko w rankingu UEFA federacji, ale to bardziej efekt pojedynczych dobrych sezonów kilku klubów niż dowód dominacji, bo liga naprawdę dominująca nie produkuje reprezentacji, która nie potrafi zakwalifikować się na trzy kolejne mundiale.
Serie A nie jest już piłkarskim centrum świata, nie jest nawet blisko tego statusu, to liga z wielką historią, ogromnymi markami i fantastycznymi kibicami, ale również liga, która od lat bardziej przypomina muzeum dawnej potęgi niż miejsce, gdzie wyznacza się przyszłość europejskiego futbolu



