Nic od Ukrainy więcej i tak byśmy nie dostali bo Ukraina nie traktuje nas poważnie. Arestowycz, doradca prezydenta jeszcze wtedy, pisał wprost o osi Berlin - Kijów i ich strefie wpływów z Warszawą na czele.
Władze i naród ukraiński patrzą na nas jak na społeczeństwo któremu się poszczęściło bo dostali hajs z Unii i teraz leczy swoje kompleksy. My dla nich jesteśmy podobnie bez wartości tak jak my patrzymy na Białorusinów np. Fajni, mili, sympatyczni, ale bez jaj.
Żadnych preferencji gospodarczych być nie mogło bo oligarchia ukraińska w taki sposób interesów nie załatwia. Przykład tej polskiej firmy co chciała po zachodniemu budować oczyszczalnię we Lwowie rządzonym przez ulubieńca polskich mediów Sadowego (pseudonim 10%).
My już i tak osiągnęliśmy większość swoich celów które chcieliśmy osiągnąć w lutym 2022 - osłabienie Rosji (tu 150% normy), wzmocnienie swojej armii (check), uznanie w Europie Rosji jako zagrożenia (check, SWE i FIN w NATO, zbrojenie w Europie na szeroką skalę), drenaż taniej siły roboczej (check, a druga tura nastąpi po wojnie).
I to wszystko za cenę starego złomu z magazynów któremu kończyły się resursy.
Nam się nie spieszy, możemy sobie z żądaniami poczekać do końca wojny i faktycznego startu programu akcesyjnego Ukrainy do Unii. O ile Ukraina jeszcze wtedy, w całej swojej mocarstwowości, będzie zainteresowana wejściem do UE.


