Spora część wojskowych bez ostrego PTSD na pewno znajdzie miejsce w szkoleniu (również zagranicą), ochronie i jako najemnicy. Budowlanka też będzie przeżywała boom i tutaj będzie praca dla mniej ogarniętych sołdatów oraz dla inżynierów wojskowych. Bardziej zastanawia mnie armia urzędników, którzy teraz tą wojnę obsługują. Część z nich pewnie podłapie jakieś kontakty i wyjedzie zagranicę, ale reszta? Dużą nadzieją dla ludzi będą też inwestycje, bo ciągle mają tanią siłę roboczą, a firmy zachodnie wezmą ze sobą tylko niezbędne minimum, jeżeli chodzi o pracowników.
Ukraina musi wynegocjować pokój, który zapewni spore reparacje i tu najbardziej realną opcją widzę w oficjalnej sprzedaży Krymu oraz części terenów okupowanych. Niech dla świętego spokoju zapłacą im Ruscy za to i wszystko będzie gites w oczach opinii międzynarodowej oraz według Karty Narodów Zjednoczonych. Wtedy znajdzie się kasa i na spłatę części pożyczek, i na przemeblowanie gospodarki i na to co lubią najbardziej, czyli łapówki. Żartuję, na to ostatnie zawsze znajdzie się u nich kasa.



