Pierwszy set genialny, z obu stron, nie pamiętam tak dobrego damskiego tenisa. W drugim juz siłą rzeczy lekko spadło tempo, ale i tak - czapki z głów.
Gdzieś słyszałem, że Maja gra w podwórkowym stylu i za chwilę ją rozgryzą i skończy się piękny sen, ale jakoś nie mogę się z tym zgodzić - ciężko, żeby z jej warunkami fizycznymi grała jak automaty do przebijania nad siatką typu Sabalenka czy Rybakina. Widać, że rzeźbi z tego co ma, a oprócz tego, że gra bardzo sprytnie to, mimo, że lżej niż topowa 10 - też bardzo precyzyjnie.
Gdyby w finale po drugiej stronie była kartoflana królowa to może bym sobie nie robił nadziei, ale przy Andreevej - absolutnie może to wziąć.



