Coś w tym jest. Zobaczysz Camarę czy innego Traore i chłop pasuje do 5 różnych reprezentacji. Kiedyś było łatwiej. Większość afrykańskich reprezentacji miała max 2-3 gości rozpoznawalnych i grających w mocniejszych zespołach, Egipty, Tunezje i Maroka to raptem 1 gość na krzyż, Algieria to samo i to nie zawsze. Jedynie Nigeria nie była zaskoczeniem. Dla mnie w 2002 roku Senegal już był kłopotem, bo ten Dioufy, Diao, Diopy, Camary to są liczone w dziesiątkach. Teraz murzyny grają w każdej mocniejszej lidze, są w mocnych klubach i znasz ich z ligi krajowej, uważasz za kozaka a się okazuje że on gra w jakimś Burundi, bo babka poznała szamana stamtąd mimo że normalnie rodzina pochodzi z Mali



