To zaciekawiło czy bez różnicy? Zdecyduj się, bo jak sam nie ułożysz myśli we własnej głowie to trudno będzie dyskutować
Fajnie, że poświęciłeś sporo czasu na swój wpis. Może nawet merytoryczny. Mogłeś ten wieczór spędzić inaczej, posłuchać Zacznij od Bacha, nadrobić mundialowe zaległości lub cokolwiek innego. To pokazało, że mój wpis, mimo, że niezbyt długi, został Ci w głowie i o nim myślałeś. Fajnie, bo od tego jest forum dyskusyjne. Może trafiłem na jakiś Twój czuły punkt, nie wiem, jesteś bardzo anty-Rosja, bardzo pro-Ukraina, może lubisz Śmiszka - fajnie, że wywiązała się z tego dyskusja
Generalnie chodziło o jedną, wydawać by się mogło, łatwą do pojęcia rzecz. Wytłumaczę więc, bo niewiele osób zrozumiało, a ta która zrozumiała i się odezwała to została określona adwokatem. Jest późna godzina, więc chłopaczki przewracają się na drugi bok, a rozmawiają dorośli.
Krzysztof Śmiszek jest posłem Parlamentu Europejskiego. Osobą publiczną. Uważam, że dodawanie w swoich mediach społecznościowych zdjęć, które pokazują efekt jakichkolwiek ataków i działań wojennych jest nie na miejscu. Z tego co się orientuję pan Śmiszek nie jest Ukraińcem, nie jest więc stroną konfliktu (tak, zaraz ktoś napisze, że Ukraina broni Europy przed Rosją i powinniśmy być jej wdzięczni - nie musicie tego pisać, napisałem za Was). Nie trzeba być detektywem żeby zauważyć jaki miał być wydźwięk tego wpisu. Fakt jest taki, że pan Śmiszek cieszy się, że na stolicę europejskiego państwa przeprowadzono nalot i efekty tego nalotu, widoczne na zdjęciach, publikuje w swoich mediach społecznościowych. Nawet jeśli cieszy się w głębi duszy to pewne rzeczy powinien zostawić dla siebie. W ramach przyzwoitości. A jak już chciał dodać taki wpis to mógł napisać kilka zdań, zrobić to bardziej merytorycznie, w mądrzejszy sposób. Zamiast tego dał emotkę jak nastolatek na instagramie.
Wszystko jak krew w piach, jak u Miauczyńskich
No ale dobrze, zacznijmy od nowa. Krzysztof Śmiszek jest posłem Parlamentu Europejskiego. Osobą publiczną. Uważam, że dodawanie w swoich mediach społecznościowych zdjęć...
Bo jednak lepiej o tym pisać niż praktykować



