No dobrze, wymieniliśmy się argumentami. Rozwalmy funkcjonowanie placówek, zwiększmy potężnie budżet na oświatę na nauczycieli-rezerwistów, tylko po to żebyś miał satysfakcję że jakieś grupie społecznej zabrano "przywilej" którego ty nie masz. Ogólnie wrzućmy to w jedną ustawę z zakazem grilowania w parku o którym pisałeś niedawno, bo TY MASZ OGÓRDEK więc inni też powinni to robić tak jak ty. Całe szczęście funkcjonowanie państwa rozpatruje się w szerszym kontekście, a nie poprzez patrzenie na czubek twojego nosa
Ale to ty wyjechałeś w poprzednim poście z uwagą że w innych korpo muszą deklarować urlop w styczniu. To bardzo wygodne - kiedy mowa o przywilejach które masz w korpo to "nie porównujmy", ale kiedy mowa o utrudnieniach które masz w korpo to sam wychodzisz z nim jako argumentem.
Moim zdaniem należy brać pod uwagę że większość budżetówek to dobro narodowe i np poziom i funkcjonowanie systemu szkolnictwa ma decydujący wpływ na to kim będą kolejne pokolenia obywateli (no chyba że dla ciebie nie ma różnicy i chciałbyś to tępotę jak w Rosji). Natomiast nasze prace dla prywaciarzy - np moja jako programisty dla kandyskiej firmy, clonera jako lombardziarza czy twoja jako rozwoziciela palet z cocacolą w skodzie zza wysokim progiem - to zawody które dla społeczeństwa mają zerową wartości i gdyby nasi szefowie/wykonawcy jutro pozamykali swoje firmy, to społeczeństwu nie zrobi to zupełnie żadnej różnicy. Dlatego też nie podzielam twojego podejścia na zasadzie "ja w korpo mam 28 dni wolnego więc wszyscy powinni tak mieć, niezależnie od kosztów czy sensu takiej reformy". Nam jako społeczeństwo powinno zależeć na jak najlepszym szkolnictwie, a nie na zazdroszczeniu że ktoś coś ma a ja u prywaciarza nie mam. Ja np na JDG nie mam w ogóle wolnego i bólu dupy nie uprawiam, a przecież warunki mam nieporównywalnie gorsze z twoimi.



