Same here. Pomijając kwestie środowiskowe, wolę te 35 stopni niż nawet okolice zera i co chwila albo chlapa albo odśnieżanie samochodu. W dzień pojadę nad zalew poczytać książkę gdzieś w cieniu, późnym wieczorem spacerek, bieganko po zmroku, raz na jakiś czas wypad nad jezioro i jakoś się kręci. Jak temperatury spadną do bardziej racjonalnych (25-28*C), to będzie jeszcze więcej opcji. A w zimie tylko się człowiek wkurwia.



