Tak długo mieszkał pan na Ukrainie. Dlaczego tak bardzo nie szanuje pan tego kraju?
JURIJ SZATAŁOW: Bo mi się źle tam żyło, bo to bandycki kraj. Wie pan, jacy oni są? Jak Ukrainiec dostanie ciężarówkę jabłek, to zje jedno, resztę ponadgryza. Nie byłem i nigdy nie będę Ukraińcem. Nigdy w życiu. Niech pan napisze, że nie mam obywatelstwa ukraińskiego. Owszem, miałem, bo dali mi je na siłę po rozpadzie ZSRR, nie miałem nic do gadania. Ale kiedy starałem się o obywatelstwo polskie i zapytano mnie, czy chcę zostawić sobie ukraiński paszport, zrzekłem się go. To samo zrobiła moja rodzina. Mieszkałem tam blisko 16 lat i po tygodniu chciałem wyjechać, ale siedziałem w internacie piłkarskim Szachtara. Piłka mnie trzymała.



