Podobnie się ma sytuacja z telefonami gdzie przestali dawać ładowarki...
Wracając do tematu gier to gdzieś rok czy dwa lata temu wyskoczył jeden mądry i powiedział, że kupując grę (online) nie jesteśmy jej właścicielem tylko wynajmujemy, czy jakoś tak. Wspaniale podejście - "zapłać plebsie, chwilę się pobaw, ale jak później zniknie ci dostęp to smuteczek".



