Coraz bardziej wypierają z emocji takie mecze. Ostatnie Euro i ten mundial - słabszy zespół obejmuje prowadzenie, gra lepiej, ale stopniowo słabnie, w końcu faworyt wyrównuje, 90+ minuta, ależ błąd, kiks, strata faworyt wychodzi na prowadzenie, koniec meczu. Czy to taki minimalizm czy ktoś czasem nie reżyseruje takich scenariuszów wcześniej, aby wzbudzić wielkie emocje, a i tak wszystko kończy się jak zawsze.
Teraz już te 1:0 wielkiego wrażenia nie zrobiło, 2:0 już tak, ale ciesko było uznać że Egipt już to wygrał. Jakby był wynik odwrotny każdy by uznał że to już po meczu



