Do Tomka mam akurat pełne zaufanie, ale właściciel smażalni strasznie uparty. Niedobrze to wygląda z perspektywy restauracji. Jastarnia to Jastarnia, kto ma kupić ten i tak kupi. Osobiście nie wiem czy bym poznał, bo u mnie dorsza je się raz w roku w Wigilię, za to w kilogramach i różnej postaci. Po grecku, dorsz z pieca lub w zupie z chrzanem. Także pewnie bym zjadł i wyszedł na frajera



