Tak, nie zamierzam bronić Argentyny, po prostu dla mnie obie ekipy b. męczą bułę, różnica jest taka, że Argentyńczycy są na cenzurowanym Twitterowej bańki (i keszowej mafii ze swiatpilki.com), a Anglicy ładnie śpiewają Wonderwall i Hey Jude. W tej drugiej połowie z Norwegią nie dość, że oni nie oddali celnego strzału, to jeszcze w pewnym momencie dali Norwegom piłkę i tak szczerze powiedziawszy z samej gry wyglądali gorzej od Brazylii.
Francja i Hiszpania na razie są półkę wyżej od obu ekip, tj. nawet ci krytykowani Hiszpanie po prostu kontrolują grę, więc IMHO dostaniemy jakieś brzydkie 1-0 i w którą stronę to zobaczymy jak zawieje wiatr: Anglia ma lepszą ławkę, Argentyna jest nieśmiertelna i nie przegrywa karnych, podczas gdy Angole ich nie wygrywają.



