Nie oszukujmy się na tą chwilę mamy 150 tysięcy zawodowych z czego 50 tysięcy jest biurowych. Do tego z tych 100 certyfikacji nie ma połowa więc żadnej mowy o poważnych działaniach taktycznych być nie może. Trochę WOT ( wbrew pozorom calkiem dobrze wyszkolonego do swoich zadań ) i rezerwy/ludzi których chwycili by za broń myślę że jest 300 - 400 tysięcy. I to na tyle reszta by spierdoliła jak szczury albo nie chciałaby walczyć zostając a obrazki które dzieją się na ukraińskich ulicach u nas zaczęłyby się dziać po 6-12 miesiącach jakby się okazało że żadnej rotacji nie będzie.
My, szczególnie te roczniki 1990 i wyżej jesteśmy już bardzo wygodnym pokoleniem w którym po nad wszystko stawia się jakość życia, jesteśmy otwarci na zachód i mamy świadomość czym jest wojna ( Ukraina ). Tu nie będzie cudów. Dzisiaj warszawa a jutro będzie grał na harmonii pod dworcem w Berlinie Paryżu czy innej [ch**]



