nic tu madrzejszego nie napisze niz przedmowcy, no kompromitacja tuchela. jak by to glupio nie brzmialo, to anglikom zaszkodzilo strzelenie bramki. poki probowali grac swoje, to argentyna byla bezzebna, jak wcisneli juz to swoje upragnione 1-0 i sie cofneli, to argentynczycy chyba sami byli w szoku, ze sa w stanie z taka czestotliwoscia tworzyc sytuacje, tam w pol godziny byla ta sytuacja simeone z kapitalna interwencja spence'a, glowka nico wybroniona przez pickforda, dwa slupki macallistera i dwa gole
dla barceloniarzy final marzen, w sumie nie wiem komu kibicowac



