To generalnie prawda i co do meritum się zgadzam. Jednak kastrowanie wartości zespołu, wrzucając tych wszystkich Burnów tego świata, by rozpaczliwie się bronić, no nie pomaga. Po zmianach z 82 minuty, tuż przed pierwszą bramką Argentyny, oni grali na 4 środkowych obrońców w jakimś karkołomnym ustawieniu 631, chociaż Kane grał tak głęboko, że to bardziej jakieś 640 było. W dodatku przy tylu defensorach gola na 2:1 głową strzelił im niski Martinez. Nie zabrał Fodena czy Palmera stawiając na innych grajków, nie wpuścił żadnych środkowych pomocników, by utrudnić chociaż trochę to klepanie Argentynie, bo w sumie poza Mainoo tam chyba nikogo nie miał na ławce. No nie bronią się te jego decyzje za bardzo.
Sami zawodnicy też są oczywiście winni, bo to finalnie oni byli na boisku i momentami nie wiedzieli co się dzieje, jak Argentyna przyspieszyła. Te dwa słupki czy strzał Nico nie wzięły się z niczego. Obsrali zbroję niesamowicie. Natomiast wydaje mi się, że przy innych decyzjach personalnych mielibyśmy minimum dogrywkę w tym meczu.



