Wiadomo, że jest coś pomiędzy - np. Egipt strasznie jechał z kontry z Argentyną, ale po bramce na 2-0 postanowił się bronić niskim blokiem na 15-20 metrze i nie dość, że zaprzestali ataków, to jeszcze dali Argentyńczykom mnóstwo miejsca, a wystarczyło zasadniczo grać to samo co do tej pory, bo te kontrataki mocno zawracały Argentynie głowę. No i podobnie z Angolami, którzy przy bramce na 1-0 wcale lepsi piłkarsko od Argentyny nie byli, ale nie byli też wiele gorsi. Ale poza samym trenerem - do tego trzeba mieć jakąś pewność siebie i o ile ciężko wymagać tego od Egiptu, to Anglicy w niekontrolowany sposób wydalili pod presją, bo nie grasz jak Getafe za najlepszych czasów Bordalasa (patrz Hiszpania przy 1-0 z Francją) jeśli masz przekonanie o swoich umiejętnościach. Co trochę antycypowałem przed meczem, bo IMHO wczoraj dużo, dużo większa presja była na Anglii niż na Argentynie.



