Gdyby była taka potrzeba, a mam nadzieję, że nigdy tego nie doświadczymy, to chciałbym w jakiś sposób się przysłużyć. Teraz to jest gdybanie i nawet jak ktoś powie, że ucieknie to nie wiemy jak zareaguje, gdy "to" się wydarzy. To nie musi być leżenie w okopie z karabinem. Jest sporo innych działań między wspomnianym okopem a ucieczką do innego państwa. Ale oby nikt z nas nie miał okazji tego doświadczyć.
Swoją drogą zastanawia mnie jedna rzecz. Czy politycy, ich partie, osoby tam odpowiedzialne za jakiś PR czy cokolwiek podobnego nie widzą, że to uśmiechanie się w kierunku Ukrainy i różne działania w tym kierunku dają odwrotny efekt? Zwłaszcza teraz w tak gorącym okresie. Że jak taki polityk X wyjdzie i powie, że sytuacja z autobusu w Bielsku jest karygodna i musimy dbać o bezpieczeństwo Ukraińców, a za chwile wypłynie info, że Ukraińcy w Bytowie zabili chłopa i ten sam polityk nabierze wody w usta to ludzie mu to wypomną? Albo jak jeden prezydent zakazuje organizacji zgromadzenia publicznego w dniu ważnym dla Polaków w Polsce, a później obejmie patronat nad dniem ważnym dla przybyszów z Ukrainy w tej samej Polsce to ludzie o tym zapomną? Osoby rządzące w tym kraju są całe życie na kolanach przed kimś, ciągle się musimy płaszczyć, włazić w dupę innym, dbać o ich zadowolenie często kosztem własnego obywatela.



