To jest mój ósmy Mundial i pierwszy gdzie mam tak przyjemny komfort przed samym finałem. No ok, całkowicie po prawdzie to jest mój drugi finał który jest takim trochę moim wewnętrznym i całkowicie wyczerpuje moje wewnętrzne JA. Pierwszym był oczywiście finał RPA 2010 czyli Holandia - Hiszpania. Szkopuł w tym że tam byłem jednak jednoznacznie po jednej stronie bo moja krew jednak jest pomarańczowa i tego nigdy nie przeskoczę. Więc 11 lipca 2010 roku się stresowałem.
No a 19 lipca 2026 stresować się nie będę. Przyjmę z radością każde rozstrzygnięcie.
Albo górą będzie Bóg senior czyli Messi albo Bóg junior czyli Yamal.
Albo Leo Messi wygra drugi Mundial z rzędu a więc futbol jeszcze bardziej odda największemu w historii to na co zawsze zasługiwał. A nawet jeżeli to mu się nie uda to i tak jego historia pozostanie przepiękna a za to mistrzem świata zostanie Yamal a wraz z nim oczywiście też Cubarsi, Olmo, Pedri, Ferran czy Gavi.
Żyć nie umierać. W niedzielę wygram albo wygram.
WIN WIN



