Moja przygoda z Jedi Survivor właśnie się zakończyła. Mam tej gry dosyć.
Początek zabawy z Star Warsami i problemy z optymalizacją i nie ładującymi się teksturami. Przez kilka dni szukałem rozwiązania problemu tekstur i udało mi się wgrać modyfikacje poprawiające optymalizację i podmieniające tekstury tak, że w końcu się ładowały. Uznałem, że można w to grać, ale płynność rozgrywki nadal pozostawała wiele do życzenia i to nie wynikało z mojego PC który ciągnie wszystkie obecne gry na UE5 na wysokich ustawieniach. Po prostu ten port na PC jest beznadziejnie zrobiony.
Największy problem z optymalizacją pojawiał się na planecie Koboh - największym obszarze w grze. Doładowujące się tekstury, lagi, spadki wydajności - to była norma. No i zaczęło się... W ostatnich odcinkach jakie nagrywałem zaczęły się pojawiać nagminne crashe wywalające do pulpitu. Wczoraj po meczu chciałem nagrać odcinek, to 3 razy spotkałem się z crashem i zrezygnowałem z grania.
Dzisiaj gra nawet się nie włączyła a wywaliło ją do pulpitu, za drugim podejściem udało się rozpocząć rozgrywkę... Jednak po nie całej godzinie znowu zaczęły się crashe, napotkałem je dwa razy i miarka się przebrała, mam dosyć tej gry.
Co istotne w komentarzach na steam nie tylko ja spotkałem się z nagminnymi crashami które uniemożliwiały przejście gry. Ten problem jest dość powszechny!
- Optymalizacja i wydajność jest tragiczna
- Lagi i crashe
- Rozgrywka bazująca w 90% na skakaniu z platformy na platformę czy chodzeniu po ścianach
- W walce fatalna praca kamery gdzie masz często gęsto wrażenie, że grasz z pierwszej osoby a nie z trzeciej
- Gra wygląda graficznie gorzej od Fallen Order
Powiem szczerze, zostało mi z 5-6h rozgrywki do końca wątku fabularnego, nagrałem blisko 20h gry ale mam dosyć. Muszę szanować swoje nerwy. Wolę ogrywać coś co będzie mi sprawiać przyjemność a ta gra może by i była niezła gdyby nie ta optymalizacja i crashe. W obecnym stanie uważam, że przez właśnie wywalanie do pulpitu gry nie da się ukończyć a szkoda, bo pewnie bym się poświęcił by te 5h dograć i odinstalować, ale jednak zdecydowałem się zawiesić ten twór. Za 2 tygodnie premiera Beast of Reincarnation a potem Mortal Shell 2, Onimusha, Phantom Blade Zero - szkoda czasu na marnowanie czasu w grze która jest nieudanym portem z konsoli na PC.
Szkoda. Ale w ostatnim odcinku po prostu zdarłem gardło przeklinając na rozgrywkę i wydajność tej gry a crashe doprowadziły do sytuacji, że nie mam ochoty tej gry ponownie odpalać.
Ta gra ma 3 lata i nadal ma problemy z wydajnością i twórcy mają to w dupie a gram na :
PROCESOR :AMD Ryzen 5 5600 - 6 core/12 threads
PAMIĘĆ: 32 GB Pamięci Ram (DDR4)
KARTA GRAFICZNA: AMD Radeon RX 7700 XT 12 GB GDDR6
Minimalna konfiguracja dla tej gry to :
PROCESOR: 4 core / 8 threads | Intel Core i7-7700 | Ryzen 5 1400
PAMIĘĆ: 8 GB RAM
KARTA GRAFICZNA: 8GB VRAM | GTX 1070 | Radeon RX 580
Każda współczesna gierka chodzi mi płynnie na wysokich ustawieniach a Jedi Survivor to pierwsza gra od wymiany podzespołów która sprawia takie problemy.
No nic. Do premiery Beast of Reincarnation pogram sobie w jakieś indyczki a do Jedi Survivor może kiedyś wrócę i spróbuje to dograć, bo będę miał tą grę na sumieniu... Ale na ten moment wstrzymuje się od tego.



