Największy bufon (przez jedno f, nie mylić z legendarnym bramkarzem) to zdecydowanie Paredes. Już w drugiej połowie mógł wylecieć jak zaatakował od tyłu bez piłki Hiszpana, a chwilę później, w tej samej "akcji" kogoś popchnął.
A to, że sędzia Vincić nie udźwignął finału to żadne zaskoczenie. To tak jakby się dziwić, że Ryszard Kalisz zaniżył poziom konkursu skoków narciarskich w Garmisch-Partenkirchen. I jego też by nie udźwignęła belka startowa.



