Zgadzam się z przedmówcą - to był najgorszy mundial. Nie pamiętam ile spotkań widziałem, ale z połowę na pewno na spokojnie w domu, cześć zerkałem w pracy przez tel. Plus 3 kolejka grupowa, gdzie z reguły 2 mecz też się bardziej zerkało w telefon, a priorytetowy w TV lub na kompie (czasem się przełączało).
Jedyny plus 48 zespołowego formatu to danie szansy słabszym zespołom na zaprezentowanie się, i łatwiejszy awans z grupy. Część interesowała z racji egzotyki jak Curacao, Wyspy Zielonego Przylądka czy nawet Uzbekistan, z drugiej strony Jordania czy Irak przeszły bez echa, bo są lepsze zespoły z tych regionów.
Sama faza pucharowa to ogólnie można zapamietać jako męczenie buły faworytów, gdzie rzeczywiste starcia poza kilkoma wyjątkami zaczęły się na dobrą sprawę od półfinałów.
Najbardziej na plus mozna wyróżnić w zasadzie tylko Hiszpanię (zdominowała wszystkich swoją grą, chociaż strzelała dość mało bramek), mimo wszystko Anglię (zdobyli swój 2 medal MŚ) Norwegię (awans do ćwierćfinału, pokonanie Brazylii, Haaland, wiosłowanie) i Wyspy Zielonego Przylądka (awans z grupy, walka z Argentyną).
Największy zawód to Holandia, Niemcy, Urugwaj, Portugalia, Kolumbia, Senegal.
Większość zespołów było w zasadzie w swojej przewyidywalnej normie - wygrali co mieli wygrania, przegrali co mieli do przegrania.



