@sickstick - przecież Hołownia sam się zaorał. Mógł mieć wszystko po świetnym medialnym starcie jako marszałek, a zrobił wiele, żeby się storpedować (choćby, tak z pamięci, kwestia kłamania ws. znaczka PW, położenie lachy na kwestię kilomterówek).
To jest podobny przypadek jak Kukiza, który wchodził jako buntownik Jarocina, przewinął się przez najbardziej sprzedajną i bezideową z partii, a skończył w tyłku prezesa PiS-u.



