Tam był wyraźny problem ze sprytem bo Masłowski opowiadał że jak raz drogo sprzedali to kluby od razu podnosiły ceny za gości których mieli już upatrzonych i wstępnie dogadanych a on nie chciał przepłacać.
W jego oczach to pewnie było usprawiedliwienie czemu nie rzuci hajsu na wzmocnienia.
W moich (i nie tylko) oczach to Jaga po prostu skąpiła i to się tylko na Siemieńcu jeszcze trzyma że nie wypadli z pucharowej karuzeli.
Nowe spojrzenie na pewno się przyda.


