Jedyna partia, która realnie jest w stanie odebrać władzę w nadchodzących wyborach się rozpada, a cała prawa strona milczy, czyli bierze to za INCYDENT.
Swoją drogą, pięknie to Donek rozegrał...
A tak poważnie to zastanawiam się o co chodzi Mateuszowi? Bo na pewno widział już od jakiegoś czasu, że PiS staje się takim KPP bis, czyli partią, która stara się być bardziej brunatna niż oryginał. Tylko że nie tędy droga. Zawsze podziwiałem Kaczyńskiego za wierność swoim poglądom przez lata, ale oto na naszych oczach jego partia traci tę autentyczność, bawiąc się w jakieś skrajne ideologie.
Tylko że Morawiecki odchodząc nic nie zyskuje, chyba że połączył by się z PSL-em i resztkami Polski 2050, tworząc blok liberalno-konserwatywny, co poniekąd zasugerowałem na początku, a w co jednakowoż w ogóle nie wierzę...



