spoko, ale ambicją naszej piłki nie jest być hegemonem turnieju dla trzeciego świata.
Właśnie tak nabijamy rankingi na słabych rywalach w LK, ale jak przychodzi do gry na poważnym poziomie, to się odbijamy rok w rok. I co nam z tego? W LK i tak nie wygramy, bo tam zawsze jakiś średniak z Anglii wszystkich ogra, a bycie w najlepszej ósemce pucharu trzeciej kategorii to takie sobie osiągnięcie. Może dla niepoważnych lig jak nasza - ok, ale fajnie byłoby jednak mierzyć się z Barcelonami i Realami tego świata co jakiś czas, a nie wiecznie z jakimiś Baćkami Topolami.
Lech z Lincolnem to przegrał jeden z 6 meczów, ale on z niczego Lecha nie wyrzucał. Jednak przegrać wygrany dwumecz u siebie, to jest wyższy poziom wstydu.
no właśnie dla mnie dziś większy wstyd. Wygrywasz 4-1 na wyjeździe, jesteś już praktycznie dalej, a u siebie dostajesz baty. Wisła z Levadią miała remis i porażkę, tam na żadnym etapie nie przegrali wygranego awansu. Dla mnie mimo wszystko zesrać się metr przed metą to większy wstyd niż w ogóle nie wyjść do meczu.



