Oprocz samego biegania? WIecej na nogach, przy kazdej mozliwej okazji biore rower zamiast auta, przestalem uzywac windy. Jesli chodzi o nawyki zywieniowe, to odstawilem wszystkie smieci fastfoodowe, przestalem jesc obiady na stolowce w pracy. Zamiast tego na sniadanie owsianka, na obiad to co zona zrobi w domu albo ja sam, ale ze wzgledu na dzieci nic nie jest smazone tylko pieczone, a czesto sa dni ze nawet grama miesa nie tkne. Wieczorem wypije jakiegos szejka i tyle. W przerwie miedzy posilkami glod zagryzam jakimis warzywkami na surowo.
Natomiast jak mam chwile slabosci, to jakas zimna colka wjedzie i zagryze to chipsem, no ale to bardzo rzadko. Cale szczescie nigdy za slodyczami czy browarami nie przepadalem wiec w te strone mnie nie ciagnie, a wiem ze wsrod wielu ludzi to spora bariera.
Generalnie jesli chodiz o to wszystko to nie korzystam z zadnego trenera, dietetyka czy innych cudow. Staram sie tak robic zeby nie byc zajechanym a jednoczesnie zeby ta waga szla w dol, a to wszystko dawalo jakas przyjemnosc. Poki co sie udaje.



