Nie zawsze. Czesto sciezki pojawiaja sie w srodku niczego i nie ma nawet jak na nia wjechac z ulicy. To samo gdy sie konczy. Polozony odcinek 300-400 metrow sciezki a potem wjezdzasz w kraweznik albo w trawe. Trzeba miec szersza perspektywe, aczkolwiek nie ukrywam ze wiele razy (nawet wczoraj) widzialem podobny typ, o ktorym piszesz. Jako aktywny rowerzysta mam do takich wieksza pogarde niz jako kierowca.



