To jest czysty populizm.
W pierwszej kolejności trzeba zadbać o komfort kobiet w trakcie porodu, wyremontować sale porodowe w szpitalach i te na oddziałach położniczych. A przede wszystkim umocnić sytuację takich kobiet na rynku pracy, pewność zatrudnienia w dłuższym okresie i jak wydawać kasę to w trakcie trwania urlopu macierzyńskiego zagwarantować 100% pensji. I po powrocie do pracy wyrównanie pensji do aktualnych warunków, ale nie w teorii tak jak jest teraz.
O reformie służbie zdrowia nie wspomnę, bo przydałoby się popracować nad lepszą dostępnością lekarzy dla takich maluchów, zwłaszcza że część konsultacji jest obowiązkowa a czekać trzeba na wizytę kilka miesięcy, bo chyba że prywatnie.
Aczkolwiek zastrzegę że przy takich maluchach z lekarzami i tak jest o niebo lepiej niż iść się samemu sprawdzić. Mimo to czasem trzeba iść prywatnie a że na jednej wizycie się nie kończy to potrafi to solidnie obciążyć domowy budżet.
Można by też pokombinować z progiem podatkowym w zależności od posiadanych dzieci, zwłaszcza w przypadku rodzin gdzie jest minimum trójka dzieci.
To tak na szybko z moich obserwacji z ostatnich 3 lat gdzie bezpośrednio tego doświadczyłem i znajomi którym dzieci przyszły na świat.
Oczywiście w idealnym świecie motywem przewodnim byłby wpływ na demografię a nie pozyskiwanie głosów wyborczych, może wtedy byłoby mniej idiotycznych pomysłów.
Dodam że na plus na pewno są „darmowe” żłobki i jakiś wybór między płatnymi a darmowymi szczepionkami. Choć te darmowe to chyba w Europie u nas są tylko używane (np 3 strzały na jednej wizycie zamiast jednego all in). Tak samo na plus darmowe badania prenatalne w ciąży.
Tylko co w sytuacji gdy się okaże że dziecko będzie chore- to jest dylemat który trzeba będzie rozwiązać i w dzisiejszych czasach wiadomo w jakim kierunku to musi iść czy nam się podoba czy nie.
Inna sprawa to szeroko pojęty mental i (social) media robiące papkę z mózgu w tym temacie. To są bariery których żadna decyzja polityczna nie pokona. Nawet ta najlepsza. I niestety dopóki nie będzie prawdziwej chęci posiadania dzieci to nie jestem pewien czy te wszystkie środki mają sens jeśli potem to ma się negatywnie odbić na dziecku bo był on tylko środkiem do celu.
Jednocześnie aż się prosi o zmianę systemu 800 plus. Tylko dla określonego progu dochodowego w rodzinie i nie na konto a jako odpis od podatku przy rozliczeniu rocznym np
Nie pracujesz z własnego wyboru = nie ma 800 plus.



