Linia kolejowa, czy autobusowa ma ten plus, że można ją puścić pomiędzy dwoma większymi ośrodkami i zgarnąć po drodze pipidówki. Przykład z lokalnego podwórka, Kazimierz Dolny <> Lublin przez Nałęczów. Kiedyś jako pasażer względnie często jeździłem na tej linii i utrzymuje się ona z osób jadących dłuższe trasy do pracy właśnie między tymi miejscowościami, ale zatrzymuje się na niemal każdym przystanku i przemiał osób jest bardzo duży, ponieważ ludzie podjeżdżają też po 1-2 przystanki między okolicznymi wioskami, czy to do pracy, czy do sklepu, czy do rodziny albo znajomych.maciek_88 pisze: ↑06 sie 2026, 10:35Czy utrzymywać linię autobusową na danym odcinku, skoro jeździ ją coraz mniej osób? Takich pytań będzie coraz więcej. Niby teraz potężne środki mają iść w przebudowę, odnawianie, budowę nowych linii kolejowych. Pytanie, jak będzie wyglądało zagospodarowanie tych linii w praktyce, gdy okaże się, że mało osób będzie z nich korzystać w danym miejscu.
Dobrą robotę robią też podmiejskie autobusy, które jeżdżą tylko 5-6 razy na dobę, z czego większość w godzinach szkoły/pracy + jeden późnym wieczorem. Te autobusy po prostu można wykorzystać w trakcie, jak wrócą z takiego kółka to w miarę możliwości puszcza się je na innej linii. Ale tu już gmina musi sypnąć groszem.



