Ja sobie dalej gram w to Beast of Reincarnation i ta gra... No jest do dupy, nie będę jej bronił. Muzyka mam wrażenie jakby jeden utwór był stale zapętlony, przeciwnicy ciągle Ci sami a jeśli chodzi o aspekt eksploracji, to opłaca się głównie zbierać fragmenty czaszek pod ulepszenia i owoce życia z smoczych kapliczek ulepszające naszego "estusa". Lokacje wyglądają tak samo, tekstury są z dupy a do samego movementu jakoś się przyzwyczaiłem. Fabuła jest przedstawiona wolno w cut-scenkach przypominających pokaz slajdów i nudnych dialogach.
Wiecie co jest jednak dziwne? mam ochotę w tą grę grać... Zbierać te beznadziejne znajdźki, bić się setny raz z tym samym przeciwnikiem, klepać 10x tego samego bossa... Coś jest w tej grze, że potrafi przyciągnąć do grania. Może to ten system walki? nie wiem, to dziwne uczucie, że gra jest niedorobiona a mimo to przykuwa do monitora.
Tutaj recenzja gry Kolekcjonera którego zdanie sobie cenie, bo facet ma ograne tysiące gier i zna się na rzeczy i nawet on mimo, że wylał pomyje na tą grę i wystawił jej ocenę 4/10 to zrobił wszystko w tej grze przechodząc ją na 100%
Gra ma chyba ten taki apsekt znany z Wiedźmina 3 i pytajnikami na mapie. Masz pewien świat podzielony na 10 obszarów, każdy obszar skrywa jakieś ulepszenia, przedmioty, schematy, receptury i mimo, że większość z tego do niczego Ci się nie przyda, to jednak chcesz to odkryć, chcesz to zdobyć i ten aspekt mniejszych biomów a nie wielkiego jednolitego świata gry powoduje, że takie przedmioty łatwiej zdobyć - masz poczucie, że wszystko jest w twoim zasięgu i blisko. Jak ktoś ma taką manię, że musi znaleźć wszystko, to odnajdzie się w tej grze mimo, że jej jedyny pozytywny aspekt to system walki i ewentualnie rozwój postaci.
Ja jestem takim graczem, ja Hogwart Legacy zrobiłem na 100% mimo, że ta gra też wiele pozostawia do życzenia i jest monotonna, ale tak, znalazłem wszystkie znajdźki, rozwiązałem wszystkie zagadki merlina itd. I to samo czuje w Beast of Reincarnation.
Mimo wszystko nie opłaca się jej kupować za te 200 zł. Ta gra powinna być warta maksymalnie z 50-60 zł i może kiedyś jak będzie dostępna za grosze, to nawet ją kupię a na ten moment wolę zaoszczędzić, kupić Mortal Shell 2 i ograć na egzemplarzu od "wujka".
Szkoda trochę zmarnowanego potencjału. Mam wrażenie jakby Game Freak testowało mechaniki pod nowe Pokemony gdzie można by było wykorzystać stworki do bardziej interaktywnych i strategicznych akcji. Bo samo wykorzystywanie zwierzaka by stunować przeciwników, atakować by działał jako support dla naszej postaci gdzie ją leczy albo nakłada jakieś buffy lub debuffy na wrogów - ten aspekt działa bardzo dobrze i nie zdziwiłbym się gdyby był w jakiś sposób zaimplementowany do nowych pokemonów. Może ta gra to po prostu materiał testowy pod kolejne Pokemony? nie mam pojęcia, ale gra niestety wygląda jakby była na etapie produkcji i ukończono ją w jakiś 40% - tu była szansa na naprawdę dobrą gierkę.



