Męczę się z tym Beast of Reincarnation i zobaczcie walkę z Taurusem
Praca kamery w tej grze wygląda właśnie jak w tej walce, walka z wieloma bossami wygląda bardzo podobnie.
Boss zazwyczaj ma duże gabaryty i samo to powoduje, że targetowanie go mija się z celem ale jest wymagane, po prostu gdy targetujemy bossa, to kamera szaleje i nie wiadomo co się dzieje na ekranie. Kolejna sprawa to ataki... Gra bazuje na parowaniu, ale mamy ciągle jakieś efekty ataków, tekstury roślinności które zasłaniają Ci moment ataku bossa, efekty wizualne na ekranie i wspomniana praca kamery która lata jak głupia i ty w tych warunkach masz dokonać perfekcyjnych parowań i reakcji na atakowanie bossa który przeważnie jest w stanie Cię zabić sekwencją 3-4 ataków! do tego postać jak zostanie powalona na ziemie nie ma iframesów! jesteś podatny na ataki nawet jak leżysz, więc w wielu przypadkach jedna zła reakcja może się zakończyć zgonem...
Każda mapa w tej grze jest podobna do siebie, czasami jedynie mamy otwarte łąki a czasami korytarzowe przejścia nic więcej.
Eksploracja zbiera się do szukania "czaszek" pod upgrade'y i owoców życia pod ulepszenie ilości leczenia.
Mimo wszystko gram w to i przejdę tą grę. Poświęciłem jej już ponad 10h i jestem mniej więcej w jej połowie (co ciekawe na tym etapie mam już ulepszoną broń na maksa...) ale powtarzalność jest monotonna, gra momentami tak frustruje, że tracę głos kurwiąc podczas rozgrywki a na domiar tego ta ciąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąągnąąąąąąąąąąąąąąca się fabuła a konkretnie jej przekaż jest jeszcze bardziej irytujący.
Plusem jest system walki, bo to parowanie działa, jest dobry feeling, jest fajna mechanika kombosów i synergii ale co z tego skoro wszystko inne leży i kwiczy, nawet jeśli system walki jest dobry, to sama walka z przeciwnikami już nie.
Wyobraźcie sobie Elden Ringa gdzie każdy boss w grze to jeden i ten sam Smok powtarzany do obrzygu i jedyne co się w nim zmienia to może trochę moveset. Albo Sekiro i że przez całą grę walczysz z bykiem... To są takie same odczucia. Ta gra to idealny przykład, że można zrobić świetny system walki, ale samą walkę z przeciwnikami zrobić po prostu źle.
Męczę się przy tej grze, ale o dziwo jakoś jeszcze chce mi się w nią grać i to jest dziwne i nawet nie wiem jak tą chorobę zdiagnozować. Może to przez ten system walki, może to przez to, że jednak jest jakaś forma "zbieractwa" dupereli z mapy...
Nie wiem. Ale na pewno nie jest to gra za 200 zł. Jak wspomniałem wcześniej, ta gra w tym stanie powinna kosztować z 50-70 zł
Ale powiem jedną rzecz... gdyby ta gra nie była na 20-30h tylko jak Sekiro, że Sekiro Shadow die twice można przejść nawet w 4h to ta gra mogła być naprawdę dobra. W Sekiro najważniejsze jest to aby wiedzieć gdzie iść i aby sprawnie pokonywać bossów i przejdziesz tą grę szybko i okaże się ona bardzo krótka. Jeśli chodzi o Beast of Reincarnation, to twórcy zrobili wszystko by tą grę wydłużyć, nawet dialogi są przeciągnięte, nawet z bossem na biomie bijesz się kilka razy i umówmy się... W Sekiro też była powtarzalność, dużo tych samych wrogów i reskiny bossów ale to nie uderzało tak bardzo, bo sama gra jest po prostu krótka. Jest tak zrobiona, że wprawiony gracz przejdzie ją w 4h a noobek będzie się męczył kilkadziesiąt godzin i Beast of Reincarnation zamiast tak rozszerzać grę, tworzyć spore otwarte biomy to powinien postawić nie na wielkość a na jakość, wówczas fabuła by nie musiała być rozciągnięta, reskiny przeciwników i bossów by tak nie uderzały po oczach a system walki był by jakością samą w sobie (chociaż nadal walka z wielkimi bossami i szalejącą kamerą były by normą).
Szkoda, bo Beast of Reincarnation to naprawdę zmarnowany potencjał. Czuć to bardzo mocno zwłaszcza gdy się w tą grę gra. Mógł to być naprawdę dobry tytuł.
Btw. nie jaram się jakoś specjalnie Mortal Shell 2 - bo demo zrobiło na mnie takie średnie wrażenie, ale wybitnie się zapowiada Phantom Blade Zero... Wjechał ostatnio nowy gameplay z gry :
Zapowiada się świetna giera!!



