Domek nr 10 (temat luźny)

Awatar użytkownika
karollo89
Skład B
Skład B
Posty: 155
Rejestracja: 31 sty 2020, 16:27
Reputacja: 60

Domek nr 10 (temat luźny)

Post autor: karollo89 » 13 sie 2026, 14:35

19B10 pisze:
13 sie 2026, 13:39
Po 7 tygodniach od założenia gipsu miałem wizytę kontrolną. Na ostatniej, 30 lipca, lekarz powiedział że ręka wolno się zrasta, dał leki. Dziś byłem u innego, który stwierdził, że na zdjęciu z 30 wcale nie było tak źle, gips zdjął, wysłał na rtg i stwierdził, że się zrosło. I teraz to ja już nie wiem któremu wierzyć, pomijam fakt że ręka napierdala i jest nieruchoma, bo tego się spodziewałem...
W maju 2007 złamałem rękę. Otwarte w łokciu, dwie operacje w przeciągu tygodnia i dwa miesiące w gipsie. Później długa rehabilitacja i kolejna operacja po kilku latach. Konsekwencje tego turnieju w piłkę, który doprowadził do złamania, odczuwam do dzisiaj, lewa ręka jest wyraźnie słabsza, nie prostuję jej w pełni. Na co dzień oczywiście tego nie zauważam, ale podciąganie się na drążku, pompki, czy czynności, które wymagają siły podczas zgięcia łokcia, sporo mnie kosztują. Miałem też uszkodzone nerwy, przez co sprawność w palcach wracała stopniowo, a później poprawiałem to jeszcze operacją. Ktoś mógłby zapytać - czy było warto? Oczywiście, oddając strzał w ostatnich minutach meczu, podwyższyłem wynik na 2:0 w starciu z obrońcami tytułu. Byłem w pełnym biegu i z impetem wpakował się we mnie bramkarz, przez co zrobiłem salto, lądując na łokciu. Teraz z zazdrością spoglądam na orlik, który wówczas był asfaltowym boiskiem. Dlatego szczególnie mocno trzymam kciuki za szybki powrót do sprawności @19B10, znam ten wakacyjny ból, związany z noszeniem gipsu w wakacje. Dwa lata przed ręką miałem problem z kolanem, też przez piłkę, rzepka, wtedy cztery tygodnie w gipsie syntetycznym. Szybko się przyzwyczaiłem, więc nawet na podwórku kopałem o kulach w piłkę i byłem całkiem sprawny. Pamiętam moją naiwność, gdy w dniu ściągnięcia gipsu, myślałem, że od razu będę biegał. Szok i depresja, jak noga była bezużyteczna. Przy ręcę nie miałem już tych złudzeń.

Wróć do „Hyde Park”