Nie wiem czy pamiętacie, ale PiS pod koniec swojej kadencji próbował powołać do życia słynną "Komisję do badania ruskich wpływów", w której mieli zasiadać politycy (Pisu) i która miała mieć uprawnienia do eliminowania ludzi z polityki (słynne lex Tusk) bez żadnego trybu ani postępowania sądowego. No i właśnie okazuje się że ówczesny wiceminister sprawiedliwości, czyli człowiek który na 90% by w tej komisji zasiadał, okazał się być ruskim agentem



