Na raka jelita grubego zmarł mój ojciec (kiedy byłem dzieckiem), moja babcia oraz kilka osób z dalszej rodziny (ze strony ojca), zaś ciocia i kuzynka szybko go zdiagnozowały (właśnie na kolono) i dały radę pokonać. Tak więc muszę średnio co 5 lat chodzić na rurę w dupę, bo mam gigantyczne obciążenie genetyczne.Chlopaczek pisze: ↑14 sie 2026, 14:55W Twoim wieku juz przynajmniej dwie kolonoskopie?
Dupa piecze lewaku.
A tysiaka płacę właśnie za komfort tego że mnie usypiają i 15min później się budzę, jak kiedyś miałem robione na NFZ na żywca to było to bardzo nieprzyjemne przeżycie.
Moja doświadczenia z lekarzami na NFZ są takie że do nich po prostu nie chodzę. Od ortopedy który wsadził mi kostkę w gips przez co się źle zrosła i do dziś mnie męczy, laryngologa który przy mocnym kaszlu przez miesiąc leczył mnie na astmę (nie pomagało) i dopiero jak wygooglowałem objawy i rzuciłem mu na wizycie "to może być zapalenie krtanie" na co usłyszałem "to może być jakiś pomysł!", a po urologa do którego przyszedłem, zacząłem opowiadać co mi dolega, a ten mi przerwał w połowie słowami "niech się pan streszcza bo mam dzisiaj dużo pacjentów", po czym wypisał skierowanie na USG (które miało termin na za 2 miesiące) + receptę na 5 opakowań ketonalu forte z tekstem "te 2 miesiące powinien pan na tym pociągnąć".



