Prawda i nieprawda jednocześnie.Sh00t pisze: ↑18 sie 2026, 22:33Oczywiście RIP, ale akurat z Janem Fryczem problem był taki, że grał w każdej szmirze. Nie dobierał projektów starannie, dlatego nie był blisko poziomu wybitnego polskiego aktora.
Aktorem był dobrym, ale nie szanował swojej kariery jak chociażby wybitny Janusz Gajos.
Frycz przecież nie ukrywał nigdy, że film to dla niego praca, troche jak każda inna. Robi czego oczekuje od niego szef i na co scenariusz pozwala. Ale nie przesadzajmy - film to nie jest jedyna forma pracy aktorskiej. Jest jeszcze teatr, a Frycz to absolutna czołówka aktorów teatralnych w naszym kraju w ostatnich dekadach. Miałem okazję zobaczyć go na żywo i po prostu szczęka opada.
Miał gdzie się spełniać aktorsko, więc i mógł do filmu nie podchodzić zbyt poważnie - traktujac to jako zarobek i nie przejmując się poziomem filmu.



