Jesteśmy po 1 oficjalnym meczu Atalanty i widmo kompromitacji i braku awansu do LK wisi nad nami. Brak awansu byłby nie tylko kompromitacją klubu, ale przede wszystkim ciosem w całą ligę, której punkty dzieliłby się również przez nieobecną Atalantę.
Niestety, ale Giuntoli wziął Sarriego, który świata nie widzi poza 4-3-3 (odchodzi od DNA klubu), dodatkowo nie przebudował mu kadry pod to ustawienie. Atalanta nie ma skrzydeł. Wczoraj grali tam Zalewski i Raspadori. Na bokach obrony biegają typowe wahadła, Scalvini (który zresztą doznał jakiegoś urazu w pierwszej połowie meczu...) wygląda o wiele gorzej w 4, niż w 3, gdzie zapędzał się często do przodu - wczoraj po jego błędzie przeciwnicy mieli setkę. W ogóle transferów (jak na razie) jak na lekarstwo. Przyszedł tylko Gaetano, którego Sarri przerabia na registę oraz Kristensen, którego Sarri (jak mówi) mało zna. Ja na razie dobrze to nie wygląda, a za remis można podziękować Carnesecchiemu...



