Tymczasem skusiłem się na mini serial o Mourinho na Netflixie. Trzy odcinki po około 55-60 minut każdy.
Niewątpliwie jest to laurka dla Jose, ale bardzo sprawnie zrobiona. Są zbierane postaci z różnych okresów gdzie akurat pracował Jose, choć serial skupia się głównie na Chelsea, Interze i Realu. Reszta w zasadzie pominięta a szkoda bo okres w MU też byłby ciekawy do pokazania. Spokojnie można było z tego zrobić z minimum 5 odcinków, bo w Madrycie też było więcej materiałów do pokazania.
Jak już mówiłem to laurka ale skuteczna. Polubiłem Jose jeszcze bardziej niż wcześniej. To o tyle ciekawa historia bo gdy był trenerem Porto to czułem sympatię, ale potem gdy poszedł do Londynu, wydał mnóstwo kasy i toczył skuteczne boje z Barceloną to faktycznie takie były czasy że łatwo było być podatnym na przekaz mediów. Nie było tak łatwego dostępu do informacji i komentarzy jak teraz. Z czasem chłopa polubiłem, podobało mi się że szedł po swoje i nie gryzł się w język a do tego był skuteczny. Oczywiście budował drużynę w zupełnie inny sposób niż np Guardiola co było mniej skuteczne w długim okresie czasu ale jednak swoje osiągnął. Muszę przyznać że ten serial przypomniał mi epizod w Mediolanie i to że udało mu się tam wygrać LM - kompletnie to mi wyleciało z głowy.
Myślę że gdyby to teraz zaczynał przygodę z Chelsea to od razu byłbym jego fanem. Zwłaszcza jak się posłucha wypowiedzi Cecha, Lamparda czy Drogby. Niesamowite jak bardzo poszliby za nim w ogień i jakie tam relacje udało się stworzyć. Oczywiście pojawia się wątek Barcelony i mam wrażenie że to bardziej jednak została stworzona auta antagonizmów niż faktycznie tak było. Dużo plotek było o jego ewentualnym powrocie na Camp Nou - ile w tym prawdy niech każdy oceni oglądając serial.
Na pewno po tym serialu postaram się spędzić więcej czasu oglądając Real Madryt i zobaczę jak sobie tam radzi i czy niektóre rzeczy się powtarzają.



