Jedynka bardzo mi się podobała, a to totalnie nie jest mój gatunek.
- -
Teraz ogrywam „Ghost of Yotei”, co do której miałam sporo obaw, bo recenzje premierowe nie były jakieś specjalnie entuzjastyczne, a cena raczej z tych wyższych niż niższych. Ale zhandlowałam parę rzeczy w CEX i mogłam sobie na nią pozwolić – i przepadłam. To w sumie Tsushima, tylko z inną skórką. Znajome mechaniki, piękne tereny do eksploracji i mnóstwo treści. Bawię się świetnie, nadal nienawidzę sekwencji skradankowych, i z przyjemnością ją wymaksuję.


