U mnie sierpień raczej bolesny. Zacząłem normalnie biegać jak w każdym poprzednim miesiącu. Już w lipcu zacząłem sobie robić siłowe piątki i biegałem po górkach w puszczy trasy 15-20 km. Na początku sierpnia machnąłem na tej trasie półmaraton ładnie poniżej 2h ale musiałem coś przeciążyć albo naciągnąć bo na kolejnym treningu dopiero bóle się pojawiły i tak z tym tkwię do dzisiaj. Wystartowałem w półmaratonie i trochę przebiegłem ale jak tylko ból się odezwał to nauczony doświadczeniem zszedłem z trasy zeby sobie nie pogorszyć.
Warunki wieczorne już w sierpniu były ciężkie bo szybko robi się ciemno a po 20 to już masakra z moim wzrokiem i patrząc na zegarek i tak nie wiedziałem jakie robię tempo. I tak na tej nieświadomości chociażby przebiegłem sobie treningową dychę w 46 minut, a to raczej nie pomogło. Wkurw miałem straszny ale wczoraj na poprawę humoru zamówiłem sobie nowy zegarek do biegania i słuchawki, które już się nie nadają do samodzielnej naprawy po raz drugi.
Teraz odczekać dwa tygodnie aż ból zniknie, wzmocnić mięśnie i robimy plan na maraton .



