Z wiekiem coraz bardziej boję się o swoje zdrowie, serce może kiedyś nie wytrzymać, ostatnio takie emocje jak dzisiaj to miałem lata temu jak za kadencji Manciniego na Meazza przyjechała Sampdoria i niemal do końca meczu prowadziła 2-0 by przegrać w końcówce 3-2. Kibice którzy wtedy wyszli przed końcem stracili jeden z najpiękniejszych momentów w historii bycia kibicem.
Dobrze że Lautaro wziął się w garść w drugiej połowie, mentalnie powinni dostać niesamowitego kopa, natomiast taka samowolka taktyczna .... W Europie rywal strzeliłby z tego kilka bramek i nie byłoby co zbierać.
Brawo jednak za charakter!



