Domek nr 10 (temat luźny)

Awatar użytkownika
Zygmunt-1
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5005
Rejestracja: 22 sty 2023, 10:32
Reputacja: 1544
Kibicuję: od czasu do czasu

Domek nr 10 (temat luźny)

Post autor: Zygmunt-1 » 11 wrz 2026, 12:27

futbolowa pisze: ↑
11 wrz 2026, 10:25
Dzisiaj jak dziecko pójdzie samo na plac zabaw ludzie robią mu zdjęcia i wrzucają do neta z zapytaniem „gdzie są rodzice?”. A jak rodzic na tym placu zabaw jest, ale np. czyta książkę, a nie waruje przy dziecku, robią wokół tego dyskusję na grupie lokalnych matek, bo jak można nie stać przy dziecku.
To nie wiem, ja się nigdy z tym nie spotkałem. Na placu zabaw na osiedlu od 15-16 do wieczora jest multum dzieciaków, młody też chodzi z kolegami grać w piłkę czy jeździć na rowerze i nikt nie robi mu zdjęć. A grupę lokalnych matek wystarczy opuścić i nie czytać :)
futbolowa pisze: ↑
11 wrz 2026, 10:25
W wakacje połowa osiedla spędzała dwa miesiące u dziadków, niektórzy parę tygodni. Dzisiaj nie znam żadnej sytuacji, w której dziadkowie zajmowaliby się wnukami dłużej niż przez weekend, a i to są jakieś pojedyncze przypadki.
Kiedyś tak było, bo każdy z nas miał dziadków/rodzinę na wsi. To była fajna odskocznia. Sam w swojej rodzinie widzę, że jak poumierali dziadkowie i babcie to ich synowie/córki woleli sprzedać gospodarstwa i się przenieść do miast i zamieszkać w mieszkaniach. Kiedyś jechanie na wieś to była frajda, coś nowego. Teraz dzieci nie znają wsi lub znają ją mniej, niedługo krowy od konia nie odróżnią.

Jasne, pewne rzeczy się zmieniły. Ludzie wyjeżdżają do większych miast, gdzie nie mają rodziny, więc trudno podrzucić dziadkom dzieciaka z Warszawy do Hrubieszowa. Z sąsiadami też żyje się inaczej niż lata temu, bo ludzie się nie znają. Jeśli przyjezdna para dajmy na to w takiej Warszawie chce podrzucić dziecko sąsiadom to też musi wstrzelić się w ich grafik, bo Vanessa ma w tym czasie pola dance, Patryk idzie na siłownię, Tetiana idzie na 12h do pracy, a Richie organizuje spotkanie lgbt i musi się przygotować. Życie w wielkim mieście.

Ale czy wychowywanie jednego dziecka dziś jest trudniejsze niż 4-5 kiedyś? Jak ktoś nie chce dzieci to jego sprawa, nikt nikogo nie zmusza. Ale lepiej powiedzieć wprost, że się go nie chce, nie czuje na siłach wychowywać, nie ma czasu na rodzicielstwo, kariera w korpo, podróżowanie żeby dawać fajne relacje na insta czy cokolwiek innego. No bo jak kiedyś dzieci było dużo, wychowywały się same, ludzie przez to żyli na gorszym poziomie i było źle, a teraz niby sytuacja w kraju lepsza, ale rodzicielstwo trudniejsze to taka osoba nigdy nie będzie miała warunków odpowiadających temu żeby tym rodzicem zostać. Nie wiem, zamiast Wisły i Warty by musiało mleko z miodem płynąć chyba.

Wróć do „Hyde Park”