Drony spadły kilkaset metrów od granicy z Polską i to prawdopodobnie pierwszy raz od ostatnich zmian, kiedy alert RCB się naprawdę przydał. Jak czytam komentarze, to niejeden mieszkaniec, który mógł być narażony po prostu to zlekceważył, ponieważ wyrwany ze snu o czwartej w nocy pomyślał znowu, że to poderwane myśliwce. O ile w ogóle miał włączone powiadomienia, ponieważ sporo osób je wyciszyło, żeby bezsensowne SMSy ich nie budziły w środku nocy.
No kto się mógł tego spodziewać.



